Wzrost bezpieczeństwa czy czarna wizja bezrobocia wśród kierowców? Autonomiczne ciężarówki nadjeżdżają!

Postęp to nic złego, ale rewolucja, jaką będzie masowe postawienie na autonomiczne ciężarówki, może niepokoić kierowców. Coś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się szaleństwem, obecnie nabiera realnych kształtów. Autonomiczne ciężarówki nie tylko udowodniły, że świetnie radzą sobie na drogach, ale także odpowiedziały na podstawowy postulat branży transportowej: racjonalizację kosztów.

European Truck Platooning Challenge

To nazwa słynnego „wyścigu”, który został zorganizowany wiosną 2016 roku. Wzięło w nim udział 12 ciężarówek marek: DAF, Mercedes-Benz, Iveco, MAN, Scania oraz Volvo. Wszystkie pojazdy poruszały się autonomicznie, czyli bez udziału kierowcy (oczywiście człowiek był przez cały czas obecny w kabinie dla bezpieczeństwa). Ciężarówki pokonały dwa tysiące kilometrów po całej Europie. Wynik był co najmniej interesujący.

Okazało się, że ciężarówki dojechały na miejsce w jednym kawałku, nie spowodowały żadnego zagrożenia na drodze, a do tego zużyły aż o 10% mniej paliwa, niż przewidywali organizatorzy przejazdu. Było to możliwe dzięki temu, że ciężarówki połączyły się w ścisły konwój, dzięki czemu musiały pokonywać znacznie mniejsze opory powietrza. Zwarta kolumna poruszała się bardzo płynnie powodując mniejszy ścisk na drogach.

Był to pierwszy tego typu eksperyment, choć wspomniani producenci regularnie testują swoje autonomiczne rozwiązania, jednak na znacznie mniejszą skalę. Wynik European Truck Platooning Challenge nie pozostawia wątpliwości: przyszłość transportu drogowego może wyglądać właśnie tak. Bójcie się kierowcy!

Na razie rozwój blokuje infrastruktura drogowa

Gdyby wdrożenie technologii autonomicznych ciężarówek miała zależeć wyłącznie od producentów pojazdów, to pewnie już od pewnego czasu takie ciężarówki jeździłyby po naszych drogach. Jest jednak inaczej. Dlaczego? Ponieważ autonomiczne ciężarówki nie mogą istnieć bez sieci czujników i... innych autonomicznych pojazdów.

Wszystko sprowadza się do idei smart cars. Chodzi o to, że bezpieczeństwo na drogach, po których jeżdżą autonomiczne pojazdy, zależy w głównej mierze od tego, czy samochody i ciężarówki mogą się między sobą komunikować. Czyli: ostrzegać się o gwałtownym hamowaniu, zjeżdżaniu z pasa ruchu czy zmianie kierunku jazdy.

Niezbędne jest również wprowadzenie sieci inteligentnych znaków drogowych, które będą przekazywać pojazdom informacje o ograniczeniu prędkości, robotach drogowych czy zakazie wjazdu. To wciąż melodia przyszłości, głównie z powodu olbrzymich kosztów.

Na przeszkodzie w rozwoju autonomicznego transportu stoi również zbyt wolny Internet. To zmieni się w 2020 roku, kiedy to ma zacząć obowiązywać nowy standard 5G. Wtedy prace nad zrewolucjonizowaniem ruchu drogowego powinny ruszyć pełną parą.

Eksperci mimo wszystko podkreślają, że zawód kierowcy ciężarówki w przewidywalnej przyszłości na pewno nie zniknie – elektronika, szczególnie w tak dużych pojazdach, musi być kontrolowana przez człowieka.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.