Najczęstsze grzechy polskich przewoźników i kierowców zawodowych

Krzysztof Jagielski
30.11.2020

Twierdzenie, że każdy kierowca zawodowy siadający za kierownicą ciągnika siodłowego jest zagrożeniem dla innych użytkowników dróg, to oczywiście gruba przesada. Błędy, czasami rażące, popełniają wszyscy zmotoryzowani. Faktem jest natomiast, że wielu przewoźników i samych kierowców pozwala sobie na zaniedbania, które mają bezpośredni wpływ czy to na bezpieczeństwo, czy stan infrastruktury drogowej i środowiska. Te najczęstsze grzechy wymieniamy w naszym poradniku.

Ostentacyjne łamanie przepisów drogowych

Zwykle wynika to po prostu z pośpiechu i jest efektem ostrej rywalizacji pomiędzy przewoźnikami. Firmy transportowe, chcąc utrzymać się na rynku, muszą oferować coraz mniej realistyczne czasy dostaw, zmuszając tym samym kierowców do naginania lub łamania przepisów drogowych. Pamiętajmy natomiast, że jest to bardzo zła polityka, nie tylko z uwagi na wyższe ryzyko wypadku. Rażące naruszenie prawa przez kierowcę może skutkować nawet zawieszeniem licencji przewoźnika.

Zbyt długi czas pracy

W dobie powszechnych tachografów mogłoby się wydawać, że ten problem udało się ostatecznie rozwiązać. Nic bardziej mylnego. Kierowcy nadal znajdują sposoby na to, aby przekraczać dozwolony czas pracy – zwykle licząc na to, że nie zostaną skontrolowani. Przewoźnicy dają im ciche przyzwolenie, a przecież wszyscy musimy sobie zdawać sprawę z tego, jak ogromnym zagrożeniem dla pozostałych użytkowników dróg jest przemęczony kierowca kilkunastotonowego zestawu.

Przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej

Za ten grzech płacimy wszyscy, ponieważ przeciążone samochody najzwyczajniej w świecie niszczą remontowane czy świeżo oddane do użytku drogi. Niestety, pomimo kontroli nadal nie udało się rozwiązać tego problemu. Przeładowywanie samochodów jest bardzo opłacalne, dlatego wielu przewoźników ryzykuje. W mediach co jakiś czas widzimy przykłady patologii, kiedy to na przykład samochód o dopuszczalnej masie całkowitej 3,5 tony po zważeniu okazywał się być dwu- czy nawet trzykrotnie cięższy.

Trucie środowiska

Bardzo rygorystyczne normy środowiskowe wymuszają na producentach pojazdów ciężarowych stosowanie rozwiązań ograniczających emisję szkodliwych spalin. Właściciele starszych ciągników siodłowych mają jednak szerokie pole do popisu, aby zaoszczędzić na kosztach serwisowania pojazdów – na przykład poprzez usunięcie filtra cząstek stałych czy zastosowanie emulatora, który oszukuje wskazania czujników mierzących poziom szkodliwych związków w spalinach.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.